Poznałam go dosyć niedawno, jakieś pare tygodni temu na jednym, z portali społecznościowych. Niestety w dzisiejszych czasach, dużo osób ucieka do internetu, aby znaleźć swojego kompana
do zabicia czasu. Nie sądziłam, że znajdę tam kogoś, z kim będę mogła się spotkać - szczerze nawet
o tym nie myślałam. Poszukiwałam po prostu jakiegoś sposobu na zabicie czasu w pracy. Niestety pracuje w takiej firmie, w której nic się nie dzieje jak na razie i mam dużo wolnego czasu. Jestem studentem, także nie raz odważyłam się robić tam swoje zadania, projekty na zajęcia. Szefostwu to nie przeszkadza. Jest dobrze, póki zrobisz wszystkie zadania. A z graficznych sprawek, jest ich bardzo mało. Tak więc odważyłam się powrócić na "stare śmieci" i założyć konto na jednym z portali, z którym miałam już wcześniej styczność. Z miesiąca na miesiąc ten portal się zmieniał, dopiero mój paroletni kolega musiał mnie w tym uświadomić. Zaczęłam z nim rozmawiać, jak już założyłam konto. Powiedział mi, że ten portal zmienia się bardziej w seks pogaduchy, a dziewczyny tam wysyłają swoje zdjęcia za pieniądze, co dla mnie jest bardzo dziwne i szczerze zniechęca. Pierwsze co, to dostałam różne propozycje na seks, które jakoś mnie nie satysfakcjonowały.
do zabicia czasu. Nie sądziłam, że znajdę tam kogoś, z kim będę mogła się spotkać - szczerze nawet
o tym nie myślałam. Poszukiwałam po prostu jakiegoś sposobu na zabicie czasu w pracy. Niestety pracuje w takiej firmie, w której nic się nie dzieje jak na razie i mam dużo wolnego czasu. Jestem studentem, także nie raz odważyłam się robić tam swoje zadania, projekty na zajęcia. Szefostwu to nie przeszkadza. Jest dobrze, póki zrobisz wszystkie zadania. A z graficznych sprawek, jest ich bardzo mało. Tak więc odważyłam się powrócić na "stare śmieci" i założyć konto na jednym z portali, z którym miałam już wcześniej styczność. Z miesiąca na miesiąc ten portal się zmieniał, dopiero mój paroletni kolega musiał mnie w tym uświadomić. Zaczęłam z nim rozmawiać, jak już założyłam konto. Powiedział mi, że ten portal zmienia się bardziej w seks pogaduchy, a dziewczyny tam wysyłają swoje zdjęcia za pieniądze, co dla mnie jest bardzo dziwne i szczerze zniechęca. Pierwsze co, to dostałam różne propozycje na seks, które jakoś mnie nie satysfakcjonowały.
Przepraszam, chciałam zabić czas a nie wdawać się w takie relacje.
Jakbym wcześniej wiedziała, jak tutaj jest postrzegana dziewczyna, która tym bardziej nie ma swojej twarzy wstawionej na profilowym, to nie założyłabym konta. Jednak ludzie się podobno na błędach uczą, szkoda tylko, że to nie ja.
Jakbym wcześniej wiedziała, jak tutaj jest postrzegana dziewczyna, która tym bardziej nie ma swojej twarzy wstawionej na profilowym, to nie założyłabym konta. Jednak ludzie się podobno na błędach uczą, szkoda tylko, że to nie ja.
Napisało do mnie parę mężczyzn, jednak na tym portalu dziewczyna rzadko się odzywa do kogoś.
A szukanie kompanki do rozmowy kończy się tak, jak szukanie igły w stogu siana. Nigdy nie miałam przeciw internetowym rozmowom, także z chęcią podjęłam się paru. Chociaż nigdy nie ogłaszałam się na spotted, bo też to nie jest zbytnio zgodne z moją osobą. Już szczerze wolałabym utworzyć konto na jakimś portalu randkowym, gdybym tego potrzebowała. Chociaż z drugiej strony, ten portal, na którym założyłam swoje konto, chciałby się do portali randkowych upodobnić. A przynajmniej tak to po prostu wygląda.
A szukanie kompanki do rozmowy kończy się tak, jak szukanie igły w stogu siana. Nigdy nie miałam przeciw internetowym rozmowom, także z chęcią podjęłam się paru. Chociaż nigdy nie ogłaszałam się na spotted, bo też to nie jest zbytnio zgodne z moją osobą. Już szczerze wolałabym utworzyć konto na jakimś portalu randkowym, gdybym tego potrzebowała. Chociaż z drugiej strony, ten portal, na którym założyłam swoje konto, chciałby się do portali randkowych upodobnić. A przynajmniej tak to po prostu wygląda.
Po jakiejś godzinie od założenia profilu, napisał on.
"On" wydaje się najlepszym określeniem, bo nie chcę zdradzać jego imienia. Nie jest ono w niczym tak naprawdę potrzebne, chociaż jego imiennicy, jak powiedziała mi moja przyjaciółka, są utożsamiani z dobrymi kochankami i z upojnym romansem.
Nie owijał w bawełnę, jak większość osób na tym portalu. Inni piszą "hej, co słychać? co taka piękna dziewczyna tu robi? chcesz się zabawić?" albo przechodzą do kwestii, co oni by nie zrobili z tobą. Ale nie on. Od razu napisał, z czym się kontaktuje.. Chciał, abym została jego panią. Napisał to dosłownie.
Z początku odpowiedziałam zwykłe "nie" i po prostu wróciłam do tamtych konwersacji, ale po pewnym czasie jednak sama napisałam do niego. Nie mam pojęcia, co mnie wtedy tak naprawdę podkusiło, aby dać mu szansę. Tak to wyglądało, jakbym dała mu szansę.
Zaczęłam z nim rozmawiać, dlaczego wpadł na taki pomysł. Byłam ciekawa tego, bo już raz - parę lat temu usłyszałam taką propozycję, a ludzi, którzy tego chcieli, było wielu. Miałam wtedy 15 bądź 16 lat i napisał do mnie chłopak z moich okolic. Różnica 2 lat między nami, również na tym portalu. Jednak wtedy to był jeszcze normalny portal. I szczerze, nie żałuję ani chwili czasu spędzonej na tym komunikatorze, bo znalazłam tam miłość mojego życia i przyjaciół. Łukasz, bo tak miał na imię ten chłopak, wiedział, że nie wiem nic na ten temat. A jego słowa "chciałbym być twoim niewolnikiem" wbiły mi jakby nóż w plecy. Nie chciałam się z nim spotykać, myślałam, że to chore. Jednak każdy na początku myśli negatywnie o rzeczach, których nie spróbuje. Ale się odważyłam, tak po prostu. I nie wychodziło mi to za dobrze. Łukasz, ja również, widzieliśmy, że poza zwykłą rozmową nie dam mu niczego, co on chce. Starałam się o tym czytać i być kreatywna w tworzeniu mu zadań, ale nie potrafiłam. Poddałam się po prostu i zakończyliśmy kontakt.
Wróćmy jednak do sytuacji sprzed paru tygodni.
Wróćmy jednak do sytuacji sprzed paru tygodni.
Dziwnym dla mnie było, że tylko jemu na tą propozycje odpisałam. Przecież dużo mężczyzn pisało nie raz na temat niewolnictwa, na temat dominacji i innych spraw. Każdemu mówiłam wyraźne nie.
I nie widziałam jego twarzy, znałam jego imię i wiek.
I nie widziałam jego twarzy, znałam jego imię i wiek.
W każdym razie delikatnie zasugerowałam, że nie spełnię jego oczekiwań i jeśli chce, to możemy
po prostu normalnie rozmawiać. Chociaż miałam pewne wątpliwości, jeśli o to chodzi. Myślałam, że nie będziemy mieli zwykłego kontaktu, skoro on chciał tylko jedno. Ale zaskoczył mnie. I to pozytywnie.
po prostu normalnie rozmawiać. Chociaż miałam pewne wątpliwości, jeśli o to chodzi. Myślałam, że nie będziemy mieli zwykłego kontaktu, skoro on chciał tylko jedno. Ale zaskoczył mnie. I to pozytywnie.
I szczerze? Zarąbiście mi się z nim pisało!
Dałam mu swój numer i zaczęliśmy rozmawiać przez telefon - ma bardzo przyjemny głos.
Na początku za każdym razem, kiedy dzwonił, chciało mi się śmiać. Przyjemny, jednak specyficzny głos. Pijacki sposób wymowy, i z tym będę go zawsze utożsamiać.
Na początku za każdym razem, kiedy dzwonił, chciało mi się śmiać. Przyjemny, jednak specyficzny głos. Pijacki sposób wymowy, i z tym będę go zawsze utożsamiać.
Zakończyliśmy temat relacji "pani - pies" jakby oficjalnie.
Rozmawialiśmy o normalnych rzeczach, po prostu o sobie. Chcieliśmy się poznać, jemu spodobał się mój głos, mi jego tak naprawdę też.
Niestety wpływają na mnie tego typu sprawy. Poza tym jestem taką osobą, że nie piszę z ludźmi, jeśli nie mogę z nimi pogadać. Ja wiem, że nie zawsze może mieć ktoś czas. Doskonale to rozumiem, ale chociaż jedna rozmowa. I wtedy jest naprawdę okej.
To samo powiedziałam jemu.
Powiedziałam, że nie zachęci mnie tylko pisaniem, szybko się tym znudzę. A to jednak dziwne,
bo piszę wiersze, piszę opowiadania i całkiem dobrze się w tym temacie odnajduję.
I od razu zastrzegłam sobie prawo do zakończenia rozmowy, jeśli ta nie spełni moich oczekiwań - będzie po prostu drętwa. Mi to niestety przeszkadza, ponieważ jestem otwartą osobą. Nic dziwnego, nauczyłam się tego w Warszawie.
Łatwiej do ludzi dotrzeć, jeśli samemu jest się otwartym.
Dzięki niemu bardzo szybko zleciał mi dzień w pracy. Ale chciałam jeszcze i jeszcze z nim rozmawiać. Naprawdę mnie jakoś do tego zachęcił. Może tym, że jest dobrym słuchaczem, a ja takiej osoby po prostu potrzebuję.
Dzień się niestety kończył, ale jakoś nie żałowałam. Chociaż miałam wątpliwości, że znajomość
z "nim" przetrwa dnia drugiego, nie żałowałam, że go poznałam. Przez krótką chwilę poznałam go tak trochę. Wydawał się zupełnie inną osobą. Wymieniliśmy się zdjęciami, co tak naprawdę nie było głupie. Na zdjęciach niestety jakoś mnie nie urzekł. Nawet nie o to w tym chodziło. Nie liczył się wygląd, a jednak rozmowa i to, czy się dogadamy.
Rozmawialiśmy o normalnych rzeczach, po prostu o sobie. Chcieliśmy się poznać, jemu spodobał się mój głos, mi jego tak naprawdę też.
Niestety wpływają na mnie tego typu sprawy. Poza tym jestem taką osobą, że nie piszę z ludźmi, jeśli nie mogę z nimi pogadać. Ja wiem, że nie zawsze może mieć ktoś czas. Doskonale to rozumiem, ale chociaż jedna rozmowa. I wtedy jest naprawdę okej.
To samo powiedziałam jemu.
Powiedziałam, że nie zachęci mnie tylko pisaniem, szybko się tym znudzę. A to jednak dziwne,
bo piszę wiersze, piszę opowiadania i całkiem dobrze się w tym temacie odnajduję.
I od razu zastrzegłam sobie prawo do zakończenia rozmowy, jeśli ta nie spełni moich oczekiwań - będzie po prostu drętwa. Mi to niestety przeszkadza, ponieważ jestem otwartą osobą. Nic dziwnego, nauczyłam się tego w Warszawie.
Łatwiej do ludzi dotrzeć, jeśli samemu jest się otwartym.
Dzięki niemu bardzo szybko zleciał mi dzień w pracy. Ale chciałam jeszcze i jeszcze z nim rozmawiać. Naprawdę mnie jakoś do tego zachęcił. Może tym, że jest dobrym słuchaczem, a ja takiej osoby po prostu potrzebuję.
Dzień się niestety kończył, ale jakoś nie żałowałam. Chociaż miałam wątpliwości, że znajomość
z "nim" przetrwa dnia drugiego, nie żałowałam, że go poznałam. Przez krótką chwilę poznałam go tak trochę. Wydawał się zupełnie inną osobą. Wymieniliśmy się zdjęciami, co tak naprawdę nie było głupie. Na zdjęciach niestety jakoś mnie nie urzekł. Nawet nie o to w tym chodziło. Nie liczył się wygląd, a jednak rozmowa i to, czy się dogadamy.